Dawać Świeżaka do studia!

   Pym, pym, pym, jakiś utwór by się przydał… o znacie to? Jest dobre.  Ok to piszemy. Ostatnio dostałem kilka ciepłych odpowiedzi, na temat tego co tu skrobię, od zupełnie obcych mi osób. Tym bardziej jest mi miło, że ktoś to w ogóle czyta i oczywiście, że się to komuś podoba. Postaram się więc może nie pisać częściej, ale systematyczniej. Jednak jak nie mam o czym Wam opowiadać to nie piszę. Bo po co.

   Jak to jest z Waszymi wizytami u fotografa? Chodzicie, bywacie? Idziecie pewnie tylko wtedy gdy potrzeba, prawda? W sumie to się trochę nie dziwię. „Takie czasy Panie”. Sam wiem jak wygląda wizyta u „ Pana od zdjęć”. Jakiś czas temu też poszedłem. Mimo, iż mógłbym zrobić je sam. Czy chodzicie do fotografa bez powodu, tak po prostu? Bez okazji? Kiedy nie ma ślubu, komunii czy chrzcin. Kiedy nie trzeba zrobić zdjęcia do dowodu albo do prawka. Pewnie większość z Was kochani odpowie, że nie bo nie ma potrzeby. Tutaj Was zaskoczę. Jest potrzeba i są na to dowody tylko Wy jeszcze o tym nie wiecie. Dowodem są miliardy zdjęć wrzucanych na portale typu fb itp. Zdjęcia są tworzone na całym świecie w ilościach niewyobrażalnych. Ze wszystkich możliwych miejsc, ze wszystkich możliwych okazji, a nawet i bez okazji. Z grupą przyjaciół, solo, z zezowatym psem, z kotem, z pijakiem śpiącym na murku. Wszędzie, wszyscy, wszystko. Dokumentujemy otaczający nas świat, który nieustannie się zmienia, przeobraża.

   Dokumentujemy też siebie samych, nasze nowo narodzone dzieci. Wiec może warto wykonać zdjęcie, na którym nie widać tylko pół twarzy. Może warto nie robić fotografii, gdzie ostrość na zdjęciu to tylko teoria, a kadr i światło to jakieś wydumane zaklęcia. Może warto po prostu pójść do fotografa?

   Jak popsuje się auto, to (mimo, iż posiadam klucze) wóz oddam do mechanika. Bo na pewno zrobi to lepiej niż ja, gdyż zna się na tym lepiej. Ok porównanie do mechanika, to może zły przykład bo od jakiegoś czasu słyszę historie o mechanikach i o ich sztuczkach pod maskami naszych aut. Nieważne. Różnica polega na tym, że jak auto zrobisz sam , nie znając się na tym to może stracisz życie. Jak zrobisz złą fotografię to… się nic nie stanie. Patrząc abstrakcyjnie szkoda, że aparat fotograficzny nie ma mocy przekształcania materii w realnym świecie. Robisz zdjęcie szerokokątnym obiektywem z bliskiej odległości, cyk, migawka strzeliła, a tu jeb! Masz głowę jak by cię stado pszczół pokąsało 😀 Kumpel nie zmieścił się na zdjęciu bo za wysoki. BUM! Kolo traci głowę przez dekapitację. Ok już bez głupich żartów.

Postanowiłem wykonać sesję „Świeżakowi”, który w studiu u fotografa, bez przyczyny nie bywał. Tak na zachętę. Dla zabawy. Dla spędzenia miłego wieczoru i dla dobrej fotografii. Marysiu, myślę, że z efektów możesz być zadowolona. Po odbitki wpadnij za dwa tygodnie.

Marysia.

Marysia 02

Tak już na sam koniec. Powietrze mi pachnie jesienią! Trochę smutno, prawda?

Do następnego.