Ósma zero dwie. Osobowy do (p)ustki.

Tak wiem. Nie było mnie tu trochę. Czuje się jakbym wchodził do znanego mi miejsca, które pamiętam, a jednak mam obawy, że jest inne. Nawet nie wiem czy po drugiej stronie na kogoś trafię… Jednak jeśli będzie tam chociaż jedna osoba to uważam, że warto. Szczerze mówiąc to jest mi miło bo usłyszałem od kilku bliskich osób: „Ej stary czemu na twoim blogu taka przerwa. Czekamy.” No to piszę. Nawet nie chcę sprawdzać kiedy był ostatni post. To chyba…nie, to na pewno nie jest ważne.

Ok jak tradycja nakazuje najpierw klimat. Dzisiaj masz trudniej bo musisz wybrać z dwóch utworów. Liczę, że wybierzesz tylko jeden. Pierwszy to dobrej jakości elektronika. Drugi to perfekcyjny damski wokal. Pamiętaj, że albo słuchawki, albo głośno.

Chciałbym Tobie pokazać trzy fotografie, które zrobiłem dawno, dawno temu. Dokładnie rok 2006.

001 002 003

Odgrzebałem je bo jakoś tak teraz znowu mi się bliskie zrobiły. Nie wiem może się mylę, ale uważam, że musiały swoje odleżeć. Jak fotografia swoje lata ma to patrzysz na nią z dystansu.

Nie jesteś z nią już tak mocno związany, a to sprawia że zaczyna mówić do ciebie. Tym samym językiem co kiedyś jednak na innych częstotliwościach. Przez dystans, którym cię owa fotografia obdarowała teraz w końcu możesz ją dojrzeć w całej okazałości. Fotografia jak wiadomo jest w nieśmiertelnym związku z czasem. Czas ją tworzy i niszczy. Na fotografii, przez ustaloną wartość czasu, zatrzymujesz czas. Przyglądając się jej wracasz wspomnieniami, a więc w pewnym sensie cofasz się w czasie. Czas sprawia, że widzisz więcej, szerzej, głębiej, ostrzej, jaśniej.

Czas…nielubiany bo wiecznie się gdzieś spóźniamy. Wiecznie gdzieś pędzimy. Nadganiamy bo czujemy, że uciekł nam czas. Jak podróżujemy z punktu A do punktu B to mniej nas interesuje odległość niż czas w jakim pokonamy dany odcinek bo uważamy go za stracony.

Teraz uważaj. Przemijanie to nie jest ciężar tylko dar. Nie traktuj przemijania jak karę, na którą my wszyscy od narodzin jesteśmy skazani. Kup sobie zegarek i ciesz się z ulatujących minut. Teraz powiem ci dlaczego. Dlatego, że nie masz na to najmniejszego wpływu. Po drugie tylko ulatujący czas jest w stanie ukazać ci coś czego nigdy dotąd nie spostrzegałeś.

Kończąc (bo pewnie jesteś ciekaw) kilka słów o pustce. Jeszcze chyba nikt nie wpadł na pomysł jak pustkę przekuć w szczęście. Podobno trzeba użyć do tego wytrychów. Pierwszy z nich to dystans. Drugi z nich to…czas. Tak BTW. Wiem, że i tak przesłuchałeś/aś dwa utwory.