Środa

Równe i poukładane jest nieinteresujące. Środek jest nudny. Centrum jest mało ciekawe. Im dalej od owego środka to robi się ciekawiej. Najbardziej interesujące są granice, obrzeża czegoś bądź kogoś. Jeśli można było by do tego krótkiego wpisu wrzucić bez żadnych konsekwencji definicje zaczerpnięte prosto z fizyki, to „szok końcowy” jest dla mnie najciekawszym miejscem, bądź momentem.  Środek nie niesie ze sobą żadnych niedopowiedzeń. Środek filmu przeważnie jest nudny, środek piosenki jest nudny. Środek powieści opisanej w książce w większości wypadków jest nieciekawy. Oczywiście środek pełni określone funkcje. Tu następuje przewrót we wpisie. Bez środka nie było by obrzeży, krawędzi i granic. Centrum definiuje swoje zakończenie. Może dlatego jest tak ważny. Na sam koniec fotografia, zrobiona dziś rano. Wykonana aparatem w telefonie. Podczas słuchania BOKKA „I am all that I’ve lost . Proponuje włączyć utwór i popatrzeć na fotografię. Może znajdziecie się w miejscu, którym ja byłem. Na obrzeżach bliżej nieokreślonej rzeczywistości. Do następnego.

IMAG0038