„Kto czyta książki – żyje podwójnie”

          Osobiście nie przepadam za twórczością Umberto Eco. Jeśli chodzi o książki za to felietony pisał niezłe.  Cytat w tytule jest jego, więc wypadało by o nim wspomnieć. No to jak wspomnieliśmy o Panu Eco możemy zająć się ciekawą pozycją dla fotografów i nie tylko. „FOTOGRAFIA JAKO SZTUKA WSPÓŁCZESNA” Charlotte Cotton. Dostałem w prezencie od mojego kumpla i bardzo z tego jestem rad.

          Osobiście wszystkich fotografów dzielę na dwie grupy entuzjastów-samozwańców i wykształciuchów. Nie umniejszam żadnej z tych grup. Wszystkich traktuję równo. Jeśli było by inaczej to nie miałbym szacunku do prac stworzonych przez moich znajomych i tych co są dla mnie wzorem, a jest takich kilku. Jednak o tym kiedy indziej. Wracając do tematu. Pierwszej grupie ta książka wyda się ciężka ale ciekawa. Drugiej grupie tylko ciekawa. Ja należę w tym momencie do tej pierwszej grupy. Styl w jakim jest napisany jest ciężki. Natłok informacji, danych, nazwisk, prac, tytułów powala. Masz wrażenie jakby coś miażdżyło tobie  klatkę piersiową  i jak nie zamkniesz tej książki w tym momencie to umrzesz.  Rozumiem podejście autorki i wydawców. Żeby napisać to w miarę przyjemnie były by potrzebne przynajmniej cztery tomy. Tu tylko masz dwieście pięćdziesiąt stron.  To nie jest tytuł na przyjemny, wieczorny letni wieczór. Siadasz do niej tak jakbyś siadał do egzaminu. Jeśli podołasz i doczytasz do ostatniej strony to jesteś moim bohaterem. To jedna strona medalu. Jest też druga.

           Niemożliwie ogromna liczba dobrych prac, których prawdopodobnie nigdy byś nie zobaczył znajduje się na kartach tej książki i czeka byś miał siłę odwrócić następna stronę. Jest piekielnie ciekawa. Takie podobne tytuły możesz znaleźć jedynie w zakamarkach akademickich bibliotek na ASP i wątpię by były przetłumaczone na nasz ojczysty język. Czy jest warta swojej ceny, wysiłku i czasu. Zdecydowanie tak. Zapewne będziesz bogatszy o nowe wiadomości. Gwarantuję Ci to drogi czytelniku.  Na sam koniec cytuję komentarz z tyłu książki. ” Niniejsze wydanie wspomina o najnowszych trendach w fotografii artystycznej. Osobny rozdział poświęcono artystom kładącym nacisk na fizyczne cechy medium fotograficznego i traktującego zdjęcia jako część eksperymentów panmedialnych lub nośnik nowych form przekazu.” Już wkrótce coś o farbie na zdjęciach.

Za drugim razem będzie lepiej. Czyli jak drugi wpis a blogu stał się pierwszym wpisem.

Uważam, że w sieci na obecną chwilę jest wystarczająco dużo blogów. Niestety tych dobrych jest może kilka. Reszta to śmieci jeśli chodzi o treść. Bo muszę nadmienić, że większość z nich jest pisana tylko po to by pozycjonować strony o różnym natężeniu bezużytecznych treści. Na szczęście istnieją miejsca w internetowej otchłani, które są dobre, wręcz zapraszają by jeszcze kiedyś na nie wrócić. Tych kilka blogów osobiście darzę dużym uznaniem i chętnie topie się w ich najnowszych odsłonach.

Ostatnio bliska mi osoba czytała fragment opowiadania. Autor opisał w ciekawy sposób różnicę między ludźmi, którzy cierpią na astmę a zdrowymi. Ludzie z astmą bardzo dokładnie dobierają słowa, gdyż każde wypowiedziane zdanie to dla nich ogromny wysiłek. Zdrowi natomiast plotą bez przerwy co im ślina na język przyniesie.  Życzył bym sobie aby ten skrawek internetowego wszechświata jakim będzie ten blog był miejscem ciekawej treści.

To tak w ramach krótkiego i może niezrozumiałego wstępu, za co internetowy czytelniku masz moje ogromne uznanie.  Za to że dobrnąłeś aż tutaj. Teraz czas zapracować na twoje uznanie.

Oczywiście będzie sporo o fotografii i obrazie.

 

Hocus Focus

Hocus Focus. Strona poświęcona fotografii ślubnej i fotografii dla biznesu.